Pan Marian.
Był człowiekiem prawym.
Był człowiekiem prawdomównym, szczerym, wrażliwym, ...
Był moim prawdziwym przyjacielem.
Był. Był, bo tej nocy, niespodziewanie odszedł.
Dziś dopiero, gdy boleśnie odczuwam Jego nieobecność, uświadamiam sobie jak był kimś ważnym w naszym życiu. Gdyby nie On, pierwszy mieszkaniec Rzepnika, którego miałem szczęście spotkać na swej drodze, pewnie mieszkałbym gdzieś indziej. To jego życzliwa postawa wobec obcego mieszczucha zdecydowała o tym, że zacząłem się starać o zakup tej działki aby zostać Jego sąsiadem. Jakoś zapewne podświadomie przeczuwałem wtedy,
Marian Wójcik
że jest dla nas gwarancją dobrego sąsiedztwa. Przeczucie było trafne, choć - myliłem się! Bo był nie jak sąsiad a jak starszy brat, choć ostatnio widywaliśmy się już znacznie rzadziej, choć nadal zwracaliśmy się do siebie per „pan”. I mimo tej formalnej, nieco oschłej formy zwracania się do mnie czułem, że i ja jestem dla Niego kimś bliskim.
Był człowiekiem bardzo wrażliwym. Gdy kilka dni temu miałem odwiedzić go w szpitalu (po pierwszym zawale) wręcz bałem się by swoją obecnością nie spowodować zbyt silnego wzruszenia. Wiedziałem bowiem, że obok licznej, oddanej Mu rodziny ...
Wszystko wyglądało już dobrze. Umówiliśmy się na "szklaneczkę stronga" po jego powrocie ...
Będzie mi Go bardzo brakować.
Roman Czabański